Bogdan Grodzki

Home

Wiersze

Punkt widzenia

Myśli

Quotations

Notki

Teksty wybrane

Filmy

Contact

Dialog






 

W drodze na Staten Island

Poranek w czwartek
samotnie za kółkiem swego wiernego przyjaciela
w długiej drodze autostradą na wyspę Staten Island
przez największy do niedawna na świecie most - Verezano Bridge.
Długa droga do domu, w którym nie byłem bardzo dawno temu
wzbudza jakiś dziwny niepokój, wspomnienia.
Samochód otulają lejące się z nieba krople lodowatego deszczu
wczoraj piękna wiosna, dziś ostra zima
widoczność zaledwie na kilka kroków ...
świat zawężył się nagle do kilku metrów wokół mnie
z glośników rozchodzą się dźwięki cudownego utworu Debussiego
Clair de Lune - Światło księżyca.

Pani Wanda pokazuje mi zmienione obejście swego domu,
obrazy swej piętnastoletniej wnuczki Darii
(moja Olivia ma na drugie imie też Daria)
coś mnie ściska za serce
na jednym z nich widać dwojga młodych ludzi
zagubionych w swych ramionach.

Dwa te same ogromne wilczury kręcą się non-stop wokół moich nóg,
od pani Wandy słyszę opowieść jej życia
i to co stało się w ciągu ostatniego półtora roku.

Po wyjściu znajduję samochód cały w lodzie
zimny deszcz zamienił się w marznący śnieg
i wracając nie widzę już prawie zupełnie świata
bo szyby skutecznie zasłonił mi lód


6 marca, 2003