Bogdan Grodzki

Home

Wiersze

Punkt widzenia

Myśli

Quotations

Notki

Teksty wybrane

Filmy

Contact

Dialog




 

Znów na nieludzkiej
Aleksander Litwinienko, Jurij Felsztinski, Wysadzić Rosję; Anna Politkowska, Udręczona Rosja; Krystyna Kurczab-Redlich, Głową o mur Kremla
To książki ważne, pasjonujące - i przygnębiające.
Jan Strzałka /2007-12-06
Niemal równocześnie ukazały się trzy książki o współczesnej Rosji. Dwoje autorów już nie żyje. Annę Politkowską zastrzelono w centrum Moskwy 7 października 2006 r., Aleksandra Litwinienkę kilka dni później otruto polonem w londyńskiej restauracji. Te morderstwa wstrząsnęły całym światem - jednak rodacy Politkowskiej i Litwinienki przyjęli ich śmierć raczej z ulgą, nieskrywanym zadowoleniem lub obojętnością. Dwóch pozostałych autorów żyje. Jurij Felsztinski od 1978 r. mieszka w Ameryce, Rosję odwiedza rzadko. Bywał tam, gdy wraz z Litwinienką zbierał materiały do książki "Wysadzić Rosję"; ostatni raz był w Moskwie w 2000 r., gdy pomagał przyjacielowi uciec z Rosji przed zemstą dawnych kolegów z Łubianki. Krystynę Kurczab-Redlich chroni polskie obywatelstwo.

Politkowskiej przedstawiać nie trzeba: była sumieniem Rosji, odważnie pisała o zbrodniach popełnianych w Czeczenii przez armię rosyjską, czym prawdopodobnie zasłużyła sobie na wyrok śmierci. Dotąd pamiętamy jej "Drugą wojnę czeczeńską", opowieść o politycznych kulisach wojny i ludobójstwie dokonywanym na czeczeńskich cywilach. Przestrzegała, że Rosji grozi faszyzm i powtórka ze stalinowskiego Wielkiego Terroru. Przesadzała? Nie! Podobnie jak nie przesadza w "Udręczonej Rosji", której podtytuł brzmi "Dziennik buntu".

Prowadząc polityczno-obywatelskie zapiski od grudnia 2003 r. - od wyborów do Dumy, które wygrała podporządkowana Putinowi "Jedna Rosja" - aż do sierpnia 2005 r., Politkowska śledzi objawy brunatnienia Rosji, analizuje jawne wezwania do nocy długich noży i rasistowskie wrzaski, by pewne kwestie rozstrzygnąć ostatecznie. Jakie? Najpierw czeczeńską, po niej kwestię innych obcych. Jak rozstrzygnąć? Nożem, pałką, kijem bejsbolowym, jak to się czyni w Moskwie i w Petersburgu, mordując Kirgizów, Uzbeków, Czeczenów. Rosja Putina stała się krajem faszystowskim, fascynuje nas faszyzm - powtarza Politkowska z uporem. Nie ona jedna: wtóruje jej np. Siergiej Kowaliow.

Worki w piwnicy

Felsztinski zgodziłby się pewnie z jej diagnozą. Jest historykiem, w Stanach Zjednoczonych opublikował kilkadziesiąt tomów materiałów archiwalnych o XX-wiecznej Rosji i prace o dziejach partii bolszewickiej, ale nie stroni od historii najnowszej. Dowodem jego i Litwinienki wręcz detektywistyczna książka o tym, jak Putin zdobył władzę dzięki zamachom terrorystycznym obmyślanym i wykonanym przez Federalną Służbę Bezpieczeństwa, spadkobierczynię KGB.

Przypomnijmy: we wrześniu 1999 r. Rosją wstrząsnęła seria zamachów terrorystycznych - waliły się domy w Moskwie, Bujnaksku, Wołgodońsku, pod gruzami zginęło trzystu niewinnych ludzi. O zamachy oskarżono ekstremistów czeczeńskich, ale pech chciał, że niejaki Kartofielnikow z Riazania zauważył, jak nieznani ludzie wnoszą worki do piwnicy jego bloku i powiadomił o tym riazańską FSB, która w workach znalazła materiał wybuchowy. Tego samego dnia cała Rosja huczała, że za prowokacją stoi moskiewska FSB, której niedawnym szefem był Putin, a jego następcą został gen. Patruszew, zaufany prezydenta.

Felsztinski - korzystając z pomocy Litwinienki, byłego oficera KGB i FSB, który ujawnił, że przełożeni polecili mu zamordować mieszkającego w Anglii Borysa Bieriezowskiego - rzetelnie dowiódł, kto inspirował i wykonywał zamachy oraz czerpał z nich polityczne profity. W Rosji ich książka trafiła na indeks, a śledztwu w sprawie riazańskiej Łubianka ukręciła łeb, oświadczając, że w workach był cukier, a nie heksogen, i że przeprowadzono tam ćwiczenia, by sprawdzić, czy obywatele zachowują czujność. O tej prowokacji i zbrodniach wobec rodaków pisze także Politkowska. Prezydent-kagiebista nie wybacza podobnych oskarżeń.

Umierając, Litwinienko był pewien, że otruto go na rozkaz Putina. Kogo podejrzewała umierająca Politowska, nigdy się nie dowiemy.

Remake systemu?

Felsztinski i Litwinienko dowiedli, kto rządzi Rosją i po jakie środki sięga, by zdobyć władzę i nigdy jej nie utracić. Politkowska również przygląda się intrygom i zbrodniom Putina i jego drużyny z Łubianki. Dręczy ją pytanie o przyszłość. Nie przypadkiem jej dziennik zaczyna się w chwili, gdy po wyborach do Dumy rozwiały się sny o rosyjskiej demokracji ("demokracja nie służy stabilizacji" - oświadczył pewien pracownik administracji prezydenta). Tuż po wyborach parlamentarnych zaczął się farsowy wyścig na Kreml, w którym de facto startował jedynie Putin.

"Dziennik buntu" pokazuje, jak dokonuje się remake systemu sowieckiego: prezydent łamie Konstytucję, wprowadzając nowe zasady wybierania gubernatorów, likwiduje wolne media, idzie na wojnę z oligarchami, wznieca histerię antyamerykańską i antyzachodnią, atakuje obrońców praw człowieka. Politkowska analizuje polityczne podstępy, wysuwa wnioski co do przyszłości Rosji skazanej na tyranię mafijno-kagiebowskiej oligarchii politycznej; odpowiedzią na tyranię staje się radykalizacja młodych Rosjan, ciążących ku islamowi czy narodowemu bolszewizmowi.

Kasandryczne przepowiednie potwierdzają wydarzenia w moskiewskim teatrze na Dubrowce i w Biesłanie. Politkowska na Dubrowce negocjowała pomiędzy terrorystami a specsłużbami; do Biesłanu nie dotarła, bo próbowano ją otruć w samolocie, ale później prowadziła w tej sprawie własne śledztwo. Miała wątpliwości, czy prawdziwymi sprawcami tych dwóch najtragiczniejszych w dziejach Rosji zamachów byli rzeczywiście zwolennicy niepodległości Czeczenii.

Śledztwo w sprawie Dubrowki i Biesłanu wszczęła też rosyjska prokuratura, dając dowód pogardy wobec ofiar. Szybko umorzyła dochodzenie w sprawie zagazowania ponad trzystu widzów z Dubrowki, za przyczynę ich śmierci uznając odwodnienie i stres. Podobnie mataczono w sprawie Biesłanu. "Dziennik buntu" pokazuje, że to reżim Putina jest odpowiedzialny za rozpętanie terroru i bezkarność specsłużb, które mordują zarówno zamachowców, jak i zakładników. Dziwni to zresztą terroryści, którzy kilka dni przed zamachem wychodzą z więzień, bez kłopotów mijają posterunki, a bywa, że po ataku odnajdują się w administracji rządowej lub na Łubiance...


Politkowska ma też wiele do powiedzenia o moskiewskich demokratach i liberałach - ich również wini za powrót systemu sowieckiego. Jawlińskiemu i Niemcowowi zarzuca pychę i kłamstwa, które skompromitowały ich w oczach społeczeństwa. Wielu dawnym obrońcom praw człowieka zarzuca wysługiwanie się Putinowi i nie są to zarzuty gołosłowne, na dodatek wsparte autorytetem Jeleny Bonner.

Krótko mówiąc: "Dziennik..." mówi nam o Rosji to, co o niej wiedzieć powinniśmy, a nawet to, czego wiedzieć nie chcemy. Świat nie chce znać prawdy o dyktaturze Putina, obawiając się przykręcenia kurka z ropą i gazem. Koszta politycznego cynizmu płacą widzowie z Dubrowki, dzieci z Biesłanu, mieszkańcy Czeczenii - spośród miliona jej obywateli wojna pochłonęła już 250 tys. Jak tłumaczy Politkowska, zapłacą wszyscy Rosjanie. W ramach "operacji antyterrorystycznej" FSB zyskuje tak szerokie uprawnienia, że może aresztować, torturować i mordować, kogo tylko zechce. Ten proces Politkowska nazywa czeczenizacją Rosji, która staje się wielkim obozem filtracyjnym.

Wrogowie oskarżali ją o histeryczną nienawiść do Putina. Ale "Udręczona Rosja" zadaje kłam próbom jej dyskredytowania. Politowska nie była histeryczna, nie dała się jedynie zastraszyć. Miała wielkie serce i zawsze była tam, gdzie krzywdzono człowieka i dręczono Rosję: na procesach politycznych; wśród krewnych ofiar zamachów; w zapadłych dziurach na Uralu, gdzie mieszkają okaleczeni i wykolejeni w Czeczenii młodzi ludzie, którym państwo odmawia wszelkiej pomocy; w czeczeńskich wioskach; pośród Bohaterów Związku Radzieckiego głodujących na znak protestu przeciw odbieraniu im skromnych ulg socjalnych.

Rosja znów staje się nieludzką ziemią. Czy może więc dziwić aprobowany przez reżim nowy kult Stalina? Śmierć Politkowskiej to dla Rosji niepowetowana strata, bo nie jest bezpiecznie żyć bez sumienia.

Tam i z powrotem

I wreszcie "Głową o mur Kremla" Krystyny Kurczab-Redlich, która w latach 1999-2004 dzieliła z Rosjanami ich dolę i niedolę. Mottem jej książki mogłoby być zdanie: "Szło mi o to, by pokazać, jaką drogę przebyła Rosja od komunistycznego niebytu do demokracji i... z powrotem. Tyle że nie wprost, ale w bok. Dokąd?". Najważniejsze rozdziały to "Renesans psychuszek" (psychiatria jak za starych dobrych czasów znów służy represjom politycznym), "Ludobójstwo i oklaski" (opowieść o Czeczenii i obłudzie świata, który obsypuje komplementami zbrodniarza z Kremla) oraz "Fenomen Putina" (mało znane epizody z burzliwej kariery rezydenta KGB w NRD, potem wicemera Petersburga zamieszanego w afery korupcyjne i podejrzewanego nawet o powiązania z kolumbijskimi kartelami narkotykowymi).

Mnie jednak najbardziej zainteresowały porozrzucane po książce fakty. 78 proc. Rosjan nie stać na samochód, w 2005 r. benzyna podrożała o 60 proc., bo niemal cała produkcja idzie na eksport, za to wódka jest tania. Za rządów Putina Rosjanie biją rekordy w spożyciu spirytusu i w liczbie aborcji (2 mln rocznie), a blisko 60 proc. obywateli pragnie emigrować. Minimum socjalne wynosi równowartość 275 złotych, natomiast majątek niewielkiej grupy ludzi powiązanych ze strukturami władzy i mafii - setki milionów dolarów. "Jeszcze nigdy w historii ludzkości - jak sparafrazował słynne powiedzenie Churchilla pewien moskiewski politolog - tak niewielu nie zdołało ukraść tak wiele". Jest w tej grupie żona mera Moskwy, o czym pisał rosyjski "Forbes"; parę dni później nieznani sprawcy zastrzelili naczelnego magazynu.

"Głową w mur" to książka wolna od uprzedzeń wobec Rosjan, pisana sercem i rozumem. I z rzadką świadomością, o czym się pisze.


Aleksander Litwinienko, Jurij Felsztinski, "Wysadzić Rosję", przeł. Maciej Szymański, Poznań 2007, Dom Wydawniczy Rebis; Anna Politkowska, "Udręczona Rosja. Dziennik buntu", przeł. Anna Michalska, Warszawa 2007, Oficyna Literacka Noir sur Blanc;

Krystyna Kurczab-Redlich, "Głową o mur Kremla", Warszawa 2007, Wydawnictwo W.A.B.,seria Terra incognita.

 

Tygodnik Powszechny