Bogdan Grodzki

Home

Wiersze

Punkt widzenia

Myśli

Quotations

Notki

Teksty wybrane

Filmy

Contact

Dialog




 

Sylvia Plath

Sylvia Plath widzi siebie po latach jako nieuleczalną przesadnie ambitną prowinjuszkę.
Jest samotna i jedyną ucieszką z owej osobności staje się obserwacja ludzi i zapis, wierszem czy prozą.

Chyba najdotkliwiej odczuwam brak przyjaciół, którzy od dawna mnie znają.  (...)
Jestem zbyt silnie związana ze światem, żeby być biernym widzem. (...)
Moją pierwszą potrzebą jest artykułowanie przeżyć, muszę pisać, nawet gdybym niczego  miała nie opublikować, ponieważ w ten sposób nadaję ład płynnej egzystencji. (...)
Zabawne, że nawet w najbardziej zmyślonym opowiadaniu tkwi zawsze jakieś ziarenko rzeczywistości. (...)
Praca w bocznej sali wyrzuca mnie na margines życia, mam poczucie kompletnego wyobcowania i własnej nieudolności. (...)
Wpadłam w prawdziwy obłęd, drobne decyzje i zdarzenia zmieniają się w przeszkody nie do pokonania - jadro życia rozpadło się na kawałki. Chęć uwolnienia się od tego przedmiotu stała się moją obsesją. (...)
Jak opisać to poczucie nieodwracalnej beznadziejności! Ja nawet nie chę niczego zrozumieć, a to już jest najgrosze. (...)
Życie wydaje się urągowiskiem. (...)
Boże, jaką matnią stalo się moje życie.  (...)
Bezmyślne uczenie się na pamięć sprzeczne jest z moją koncepcją trórczego kształcenia. (...)
Ciężko jest żyć, jeżeli nikogo nie obchyodzi, czy piszesz, czy nie. (...)
Dziś rano zdałam sobie z przerażeniem sprawę, że ani tu, ani w Europie nie mam ani jednego przyjaciela, który byłby dojrzalszy niż ja. (...)

Nigdy nie zostanę prawdziwym naukowcem, wzorową panią domu ani skończoną pisarką; muszę być wszystkim po trochu i tym samym w żadnej dziedzinie nie dojdę do perfekcji.

Ludzie są sobie nawzajem tak bardzo potrzebni; łaknę miłości i serdecznej troski. (...)
Świat jest cudowny, chcę żyć czynnie i twórczo, obdarzając innych swoją radością, umiłowaniem życia i ludzi.  (...)
Chcielibyśmy mieć rozległy dom z paroma jabłonkami, polem, krową i ogrodem warzywnym, gdyż nie znosimy życia w mieście i nie lubimy podmiejskich dzielnic. (...)
Jesteśmy w gruncie rzeczy wieśniakami i w ciągu najbliższych dziesięciu lat musi się znaleźć jakiś słoneczny dom na szczycie wzgórza, który moglibyśmy kupić.

Tak bardzo chciałabym się dowiedzieć, dlaczego i jak przekracza się granicę dzielącą rozum od szaleństwa!


http://www.tygodnik.com.pl/numer/2747/index.html